|
|
|
Najtańszy odtwarzarzacz strumieniowy / DAC Naima. Tak jak większość modeli tego producenta, można go upgrade'ować o lepszy jakościowo zasilacz. Nowy Naim jest już gapless po sieci i czyta pliki FLAC 24/192. Za swoją cenę zapowiada się znakomicie. |
| Wzmacniacz Musical Fidelity AMS Primo / AMS 35p |
Strona 1 z 5
Tekst: Filip Kulpa ; Zdjęcia: Bartosz Makowski, autor Ostatni Mohikanin? Antony Michaelson, wprowadzając do obiegu serię AMS, rzucił wyzwanie znamienitym markom high-end zza Oceanu. Jej wizytówkami są czysta klasa A oraz symetryczny tor sygnałowy. Testujemy najlepszy przedwzmacniacz w historii firmy wraz z najmniejszą z końcówek mocy. 36 watów na kanał za – bagatela – 57 tysięcy złotych. Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.com.pl Cena: AMS Primo - 29 999 zł ; AMS 35p - 26 999 zł ![]() Od dziesięcioleci wiadomo, że klasa A ma niewątpliwe atuty, których właściwie nikt, nawet dziś, nie kwestionuje. Jednak w dobie dbania o środowisko naturalne, choć może lepiej byłoby powiedzieć: troski o kurczące się zasoby energii nieodnawialnej, przemysł hi-fi coraz częściej hołubi wzmacniacze impulsowe – wydajne i brzmieniowo coraz lepsze. Klasa A pozostaje jednak klasą A. Sceptycy mówią, że brzmi charakterystycznie i jest bardzo niewydajna (mają rację), zaś zwolennicy utrzymują (przesadzając), że tylko w ten sposób można uzyskać naturalne, prawdziwe brzmienie. Jedni i drudzy mają swoją rację. Londyńska firma Musical Fidelity ma tradycje w budowie wzmacniaczy w klasie A. Słynna integra A1, na obudowie której można było położyć patelnię i smażyć jajka, oddawała w porywach 25 watów właśnie w klasie A, wysterowywała tylko co łatwiejsze kolumny (oby nie 4-omowe z uwagi na spadek mocy) i stała się urządzeniem kultowym. O ile dobrze pamiętam, Musical przez wiele lat nie podjął się budowy większych wzmacniaczy pracujących w klasie A. W ubiegłym roku zaprezentowano jednak serię AMS, w której znalazły się łącznie cztery wzmacniacze: jedna integra i 3 końcówki mocy. Wszystkie wykorzystują topologię bazującą na referencyjnej końcówce mocy Titan, pracując jednak w czystej klasie A. Nie ma mowy o żadnych „oszustwach” z przechodzeniem do klasy AB itp. Dlatego też moce są niewielkie, a urządzenia – wielkie i ciężkie. Dotyczy to w szczególności monstrualnej końcówki mocy AMS100. Michaelson podaje, że to jedyny na świecie mostkowy wzmacniacz pracujący w czystej klasie A z symetrycznym zasilaniem, w dodatku wykorzystującym dławiki. W rzeczy samej, są to cztery monofoniczne wzmacniacze we wspólnej obudowie, głębokiej na 88 cm, ważącej 100 kilogramów. 20 tranzystorów na kanał pobiera łączną moc 1200 W, niezależnie od obciążenia. Niezły grzejnik na chłodne zimowe wieczory. AMS50 jest o wiele mniejszy. Nie ma symetrycznego zasilania z dławikami (które swoje ważą), ale zachowuje konfigurację zbalansowaną aż po same wyjścia głośnikowe. Oferuje już nie 100, lecz tylko 50 W na kanał (przy 4 omach dwa razy tyle) i waży jedyne (!) 60 kilo. To jednak wciąż potężne urządzenie z 12 tranzystorami w każdym kanale, wydzielającymi do otoczenia prawie 600 watów ciepła. |
- Głośniki i kolumny > Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere Czytaj : Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere
Wiktor 17.5.2012 22:17 - Głośniki i kolumny > Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere Czytaj : Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere
Marek Lacki 16.5.2012 0:03 - Głośniki i kolumny > Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere Czytaj : Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere
Wiktor 15.5.2012 22:00 - Głośniki i kolumny > Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere Czytaj : Odpowiedź:Equillibrium Atmosphere
Marek Lacki 15.5.2012 17:48
















