Tekst: Filip Kulpa > Zdjęcia: Panasonic, autor
Plazma z certyfikatem Telewizor plazmowy Panasonic TX-P42V10E

Jeden z najnowocześniejszych telewizorów plazmowych Panasonica jest zarazem jednym z lepszych na rynku. I to przy cenie bardzo konkurencyjnej dla LED-ów
www.panasonic.pl Cena: od ok. 4800 zł
Z niejasnych względów Panasonic postanowił ograniczyć „serię” plazm V10 do trzech przekątnych: 42, 50 i 65 cali. Z dwóch dostępnych modeli V10 wybraliśmy mniejszy, który jest zarazem o ok. 2000 zł tańszy od 50-ki.
Czym się różni? W porównaniu do serii G15 i G10 modele z końcówką „V10” wyróżnia kilka elementów. Po pierwsze: nieco bardziej dopracowana linia wzornicza. Tafla szkła dochodzi niemal do samych krawędzi obudowy, będąc ograniczoną jedynie cieniutką ramką. Mimo to TX-P42V10 nie wydaje się mały. 105 cm szerokości, jak na taką przekątną, to sporo. Zaletą ma być zminimalizowana głębokość. Faktycznie, V10 jest cieńszy od G15 i G10, ale tylko trochę (83 zamiast, odpowiednio, 97 i 106 mm).
Ważniejsze zmiany dotyczą wyposażenia. TX-P42V10E otrzymał pełen pakiet funkcji multimedialnych, włącznie z DLNA (odczyt strumieniowy plików z komputera lub dysku sieciowego) i Viera Cast, nie wspominając o obowiązkowym we wszystkich telewizorach Panasonica czytniku kart SDHC (tu z bardzo sprawną obsługą formatu AVCHD). Viera Cast to nic innego jak zdalny dostęp do wybranych serwisów internetowych, zoptymalizowanych do wyświetlania na ekranie Full HD. Prócz YouTube, Picasa i Bloomberg są pierwsze próby telewizji internetowej: Tagesschau i – co chyba najciekawsze – Eurosport. Znajdziemy tu skróty wszystkich najważniejszych wydarzeń dnia. Jest jeszcze jeden element różnicujący V10 i G15: tryb THX w menu ustawień obrazu. Pozornie drobiazg, w istocie – bardzo ważna cecha, która silnie rzutuje na precyzję wyświetlanego obrazu. Powrócimy do tego zagadnienia w dalszej części recenzji.
Funkcjonalność na piątkę Jeśli chodzi o wyposażenie, V10 niemal dorównuje wyrobom koreańskim. Dlaczego niemal? Cóż, brak portu USB w dzisiejszych czasach trudno pojąć, zwłaszcza że w odtwarzaczach Blu-ray przełomu już dokonano (USB jest!). Działanie zakładki „serwer medialny” (DLNA) także trochę rozczarowuje. Nie można bowiem odtwarzać żadnych plików muzycznych (!), zaś wyszukiwanie zdjęć i filmów nie działało najlepiej w połączeniu z komputerem i włączonym programem Windows Media Player 11. Pochwalić natomiast należy jakość dźwięku, która na tle przywoływanych już konkurentów z Korei jest wręcz znakomita. Ciepłe słowa należą się także za wbudowany tuner DVB-T/MPEG-4. Jakość odbioru programów emitowanych z nadajnika na PKiN była bardzo dobra, nawet z anteny pokojowej.
Po starszych modelach V10 odziedziczył, krytykowany przez nas już nieraz, brak pamięci ostatnio używanego źródła sygnału. Jest to szczególnie denerwujące, gdy korzystamy z set-top-boksa, a telewizor przy każdym włączeniu ustawia się na sygnał antenowy. Warto zatem podłączyć zwykłą antenę, by na ekranie witał nas jakiś obraz, a nie szum. Częściowym remedium okazuje się korzystanie z urządzeń źródłowych komunikujących się poprzez HDMI za pomocą protokołów CEC. Niektóre urządzenia (np. odtwarzacze BD Philipsa) bezproblemowo dogadują się z „panasonicowym” Viera Linkiem i uruchamiają odpowiednie wejście.
Zalecane ustawienia obrazu
 
Kalibracja V10 przebiega zdecydowanie łatwiej niż w przypadku tańszych modeli. Wystarczy wybrać w menu obrazu ustawienie THX i … prawie gotowe. Widać, że inżynierowie Panasonica potraktowali sprawę serio. Ustawienia poszczególnych parametrów obrazu w trybie THX są niemal idealne. Jedyne, co warto poprawić, to - prócz zbieżności R/G/B (patrz fot. 2) - wartość ostrości, która w przypadku sygnałów SD jest nieco za duża (optimum to „3”). Jako złoty środek proponuję wartość „4”. Pewna niejednoznaczność dotyczy także nasycenia kolorów. Domyślne ustawienie „30” jest teoretycznie nieco za niskie (dla większości odtwarzaczy BD/DVD powinno być „33”), ale dotyczy to wyłącznie sygnałów HD (natywnych lub przeskalowanych). Dla sygnałów SD (576i/p) dekoder kolorów podbija nasycenie, w szczególności czerwieni. Wówczas „kolor” trzeba zredukować do 28.

Dziwnym posunięciem jest rezygnacja z trybie THX z możliwości ustawiania gammy, która dla odmiany jest dostępna w pozostałych trybach (np. w Kinowym). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby rzeczywista gamma ekranu wynosiła tyle, ile trzeba – 2,20. Niestety, jest niższa, co skutkuje widocznym rozjaśnieniem obrazu. Idealnie byłoby zatem mieć odtwarzacz z ujemną korekcją gammy (np. modele Pioneera). Dedykowane odtwarzacze Panasonica nie spełniają tego postulatu (korekcja gammy działa w złą stronę).
Purystyczne z definicji ustawienie THX wyklucza także kilka innych regulacji obrazu. Nie można regulować przestrzeni kolorów (wyłączona opcja Digital Cinema Colour), odłączony jest też wybór ustawień temperatury barwowej (można jednak kalibrować zbieżność R/G/B, co jak wspomnieliśmy warto uczynić), jak również funkcja interpolacji dodatkowych obrazów – Inteligent Frame Creation, która w przypadku sygnałów 24p przechodzi w funkcję 24p Smooth Film (kompensacja ruchu).

Ogólna charakterystyka obrazu Panel NeoPDP zastosowany w V10 jest bez wątpienia taki sam, jaki znajdziemy w modelach TX-P42G10 i TX-P42G15. Tu jednak może pracować nie w dwóch, lecz trzech przestrzeniach barwnych regulowanych na drodze elektronicznej. Prościej mówiąc, testowana plazma może wyświetlać kolory na trzy różne sposoby. Najprecyzyjniejszy jest tryb THX, w którym Panasonic odwzorowuje barwy właściwie idealnie – tj. zgodnie z intencjami twórców (filmowców, nadawców). Ustawienie Kinowy poszerza zakres kolorów w obrębie zieleni, czerwieni i barw pochodnych. Efekt ten możemy jeszcze spotęgować, włączając funkcję Digital Cinema Colour – wówczas gamut panelu staje się znacznie szerszy niż obowiązujący standard, co w konsekwencji prowadzi do silnych przekłamań barwnych. Kolory są znacznie intensywniejsze i głębsze, niż być powinny. Może to robić wrażenie np. przy oglądaniu animacji, ale w wypadku filmów efekty będą nieprawdziwe, a nawet karykaturalne. Przykładem niech będą sceny plenerowe z filmu Mamma Mia! Koloryści tego obrazu postawili na bardzo nasycone, nieco bajkowe kolory. Dopóki włączony był tryb THX, obraz wyglądał efektownie, ale jeszcze naturalnie. Po wybraniu Kinowego błękit nieba zmienił odcień na nienaturalny seledynowy, zaś twarze aktorów zostały odrealnione. Jak na ironię, tryb Kinowy pozwala wybrać optymalne do ciemnego pomieszczenia ustawienie gammy – 2,5. Cóż to oznacza? Że obraz w trybie Kinowym ma nie tylko bardziej soczyste kolory, ale jest też subiektywnie bardziej kontrastowy. Tryb THX ma tę drobną wadę, że obraz w scenach o średniej jasności jest za jasny, nieco mleczny.
Dyskusyjny, przy oglądaniu filmów (obojętnie z jakiego nośnika), jest także wpływ układu interpolacji dodatkowych klatek (ramek) – IFC / Smooth Film 24p ....
Pełna recenzja w Audio-Video 11/2009
WYNIKI POMIARÓW

Wykres temperatury barwowej dla najlepszego ustawienia fabrycznego - THX. Średnia wartość wynosi ok. 6300 K (powinna być 6500 K)

Diagram CIE w trybie Kinowy. Największy, zewnętrzny trójkąt odpowiada włączonej funkcji Digital Cinema Colour. Wewnętrzny - wyłączonej.

Reprodukcja kolorów w trybie THX jest znacznie wierniejsza i niemal idealna. Takie wykresy chcielibyśmy widzieć dla każdego telewizora!
Podstawowe dane techniczne Panel plazmowy: NeoPDP 46” 1920x1080 pikseli Odświeżanie: 600 Hz Sub-Field Drive Inteligent Frame Creation Wejścia: HDMI 3 (z tyłu) Tuner: DVB-T MPEG-2 / MPEG-4 USB / czytnik kart: brak / SDHC LAN / WiFi: jest / brak Odtwarzane formaty plików: JPEG, AVCHD (zapis z kamery AVCHD) Wymiary: 1052 x 835 x 668 mm (bez podstawy) Masa: 27 kg (bez podstawy)
|