| Tekst: Filip Kulpa > Zdjęcia: Sonos, autor
Początek nowej epoki?
Skojarzenia wokół terminu „multi-room” mogą być bardzo mylące, o czym przekonał mnie „bezprzewodowy” i zarazem rewolucyjny zestaw do odtwarzania muzyki w dwóch pokojach. Audiofilom i melomanom radzę porzucić wszelkie uprzedzenia…
 Dystrybutor: Horn Distribution, www.horn.pl Ceny: Bundle 250 – 4495 zł (cały system) ZonePlater 90 – 1695 zł Zone Player 120 – 2495 zł Controller 200 – 1695 zł
Stali Czytelnicy AV zapewne pamiętają mój entuzjazm wobec odtwarzacza strumieniowego Linn Majik DS. Byłem pod ogromnym wrażeniem funkcjonalności tego urządzenia, przy której zwykły cedek jest niczym więcej niż stary patefon. Ostatnio zdarzyło mi się uczestniczyć w konferencji dla dilerów zorganizowanej przez polskiego importera Sonosa. W luźnej rozmowie z menedżerem produktu padło z jego strony wiele entuzjastycznych słów na temat możliwości opisywanego zestawu. Gdy zobaczyłem pilota i jakość wykonania „pudełek”, po czym usłyszałem cenę za zestaw nagłaśniający dwa pokoje, bez wahania rzuciłem: biorę to! Do testu, ma się rozumieć.
Dwie strefy w kilka minut Zacznijmy od tego, czym jest Sonos Bundle 250. W kartonie wielkości dwóch pudełek po butach znajdują się trzy urządzenia: ZonePlayer 120, ZonePlayer 90 i Controller 200. W kolejności są to: odtwarzacz strumieniowy z wbudowanym wzmacniaczem 2 x 55 W (klasa D), odtwarzacz strumieniowy z wyjściami i wejściem liniowym oraz interaktywny dotykowy kontroler zdalnego sterowania. Pierwsze z urządzeń jest autonomiczne i do odtwarzania muzyki wymaga podłączenia tylko do kolumn (oraz oczywiście do prądu). ZP90 podłączamy do wzmacniacza, amplitunera lub… odtwarzacza CD z wejściem cyfrowym. Można do niego także podłączyć dowolne źródło liniowe.

Idea działania zestawu jest banalnie prosta, a zarazem szalenie atrakcyjna. Urządzenia komunikują się ze sobą bezprzewodowo. Dotyczy to zarówno sygnałów sterowania, jak i transferu danych (muzyki).
Dowolny z odtwarzaczy ZP podłączamy kablem LAN do domowego routera z dostępem do Internetu. Drugi ZonePlayer – do prądu w innym, wybranym przez nas pomieszczeniu oraz do wzmacniacza lub głośników. Na komputerze instalujemy aplikację Sonos Desktop Controller i odpalamy pilota. Następnie kolejno na każdym z ZonePlayerów wciskamy jednocześnie dwa przyciski. W ten sposób urządzenia same podłączają się do sieci SonosNet. Instrukcja Quick Setup Guide obejmuje zaledwie 4 kroki i jest zrozumiała nawet dla osób, które nigdy w życiu nie podłączały samodzielnie żadnego zestawu audio. Uruchomienie systemu nie wymaga konfigurowania sieci, ustawiania kodów szyfrujących (SSID) itp. To dzieje się samoczynnie. Jedynie we wspomnianej aplikacji należy wskazać miejsce przechowywania muzyki, przy czym system sam wykrywa podłączony komputer lub dysk sieciowy NAS. Należy tylko zatwierdzić odpowiednie opcje i zaktualizować bibliotekę muzyczną (musi zostać zindeksowana). Trwa to chwilę. W sumie cała instalacja zajmuje około 15 minut. Łatwość konfiguracji zestawu, zważywszy na jego techniczne zaawansowanie, jest imponująca. Dodajmy do tego fakt, że nic się nie zawiesza. System cechuje wzorowa stabilność działania.
Co to potrafi Funkcjonalność tego systemu po prostu rzuca na kolana. Mając w ręku dedykowany kontroler, który jest dokładną kopią interfejsu iPhone’a (to nie przypadek), uzyskujemy pełną władzę nad tym, co, gdzie (stref może być więcej) i jak głośno jest odtwarzane. Na ekranie widzimy okładki płyt (jeśli zostały zgrane), tytuły utworów – wszystko podobnie jak np. w iPodzie Touch.
.jpg)
Ale to nie koniec. Gdy korzystamy z muzycznych (płatnych) serwisów internetowych, np. Last.fm lub Napster, które są kopalnią bez dna, uzyskujemy natychmiastowy dostęp do okładek i szczegółowej informacji o wykonawcy. Gadżet? Nie powiedziałbym. W trakcie tygodniowej zabawy z tym serwisem (dostęp kosztuje 3 dolary miesięcznie) wielokrotnie złapałem się na tym, że słucham fajnej muzyki, której nie znam. Nie trzeba nawet zapisywać nazwy wykonawcy i tytułu płyty. Wystarczy kliknąć serduszko (dodać do Ulubionych) i do pozycji tej można będzie łatwo powrócić. Który normalny zestaw audio, który choćby najnowocześniejszy amplituner potrafi coś takiego? Oczywiście jakość dźwięku nie dorównuje plikom WAV czy FLAC z domowego archiwum, ale i tak bije na kolana to, co uzyskamy z komputerowych głośników. Poza tym kto miałby ochotę słuchać serwisów muzycznych poprzez komputer? Tymczasem Sonos daje zdalny (z fotela, kuchni itp.) dostęp do milionów utworów muzycznych w sposób łatwiejszy i szybszy, niż trwałoby odszukanie ulubionej płyty na półce. Pomijam już fakt, że tą metodą można znaleźć muzykę, na którą być może nigdy byśmy nie natrafili.
Rewelacji ciąg dalszy. W każdym z pokojów może być odtwarzane co innego – różne utwory z dysku, różne stacje radiowe (jest ich 25 tysięcy!), różne serwisy muzyczne, a nawet różni wykonawcy (dotyczy Napstera, którego, jak się okazuje, można jednak w Polsce uruchomić – nieoficjalnie). Strefy można ze sobą grupować, po to by zarządzać nimi łącznie (łatwiej). Słowem, pełna dowolność kombinacji. Jeden pilot za mało? Można skorzystać z iPhone’a / iPoda Touch (aplikacja Sonosa jest darmowa, nie tak jak u Linna), dokupić kolejny kontroler, kolejnego iPoda (jest tańszy) lub korzystać z aplikacji Sonos Desktop Controller. Ściszyć lub zgłośnić muzykę można też ręcznie, z panelu ZonePlayera. To wciąż nie wszystko!
Opisywany zestaw można bezproblemowo wzbogacić o kolejne 14 (tak: czternaście!) Zone Playerów – po to by stworzyć 16-strefowy, bajecznie prosty w użyciu zestaw multi-room. Bez układania kabli, bez zrywania posadzek. Każda dodatkowa strefa to wydatek 2500 zł (tyle oddzielnie kosztuje ZP120) plus głośniki. To taniej, niż gdyby chcieć postawić w każdym pokoju niezależny system na płyty. Który i tak nie miałby sensu, bo kto miałby ochotę biegać z płytami od jednego do drugiego zestawu, poza tym wszystkie nie mogłyby odtwarzać tego samego utworu.
Jest jeszcze przynajmniej jedna cecha opisywanego zestawu, o której warto wspomnieć, a która świadczy o tym, jakimi guru są spece z Sonosa. Jak już wspomniałem, ZonePlayer 90 ma wejście liniowe. Wbrew pozorom nie służy ono do tego, by słuchać muzyki z podłączonego odtwarzacza (np. DVD) lub iPoda (poprzez stację dokującą z wyjściami RCA) w pomieszczeniu, w którym to źródło się znajduje. Do tego wystarczyłoby przecież wejście we wzmacniaczu, który i tak jest potrzebny. Okazuje się, że podłączony sygnał jest dystrybuowany do pozostałych ZonePlayerów (w naszym wypadku do ZP120) – z kompresją lub bez. Po prostu czapki z głów!
Czego brakuje Sonosowi? Chyba jedynie jakiegoś bezpośredniego wsparcia dla iPoda. Opisana wyżej możliwość wydaje się zbyt karkołomna, by był sens z niej korzystać. Choć z drugiej strony, jest więcej niż prawdopodobne, że zawartość muzyczną iPoda (swojego) mamy zgraną w komputerze – wszak wymaga tego iTunes.
Pełna recenzja w Audio-Video 11/2009.
Dane techniczne Formaty odtwarzanych plików: MP3, WMA, OggVorbis, FLAC, WAV Wejścia: Line in L/R (ZP90) Wyjścia głośnikowe (ZP120): line out L/R, sub out, Toslink, S/PDIF (ZP90) Zdalne sterowanie: Controller 200, iPod Touch / iPhone (darmowa aplikacja), Sonos Desktop Controller: (aplikacja na PC/MAC) Moc wyjściowa: 2 x 55 W RMS (ZP120) Wymiary: (ZP90), (ZP120)
|